Byłyśmy wszystkie w domu Pati, gdy sama właścicielka odezwała się:
-Niedługo przyjdzie Łukasz, a tak mi się nie chce iść!
-Czekaj... No chyba nie zamierzasz iść w tym?! - wydarłam się
-No a czemu nie? Nie będę się dla niego stroić!
-Ależ będziesz! Chodź - Monia pociągnęła ją do jej sypialni - No to zobaczymy co tu masz - razem z Monią zaczeliśmy przebierać w ciuchach, aż w końcu wybraliśmy TO, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę! - krzyknęła Maja z dołu.
-Idź do swojego Romeo - zachichotałam. Pati spojrzała na mnie.
-Jak wrócę, to tak cię wyłaskoczę, że pożałujesz że to powiedziałaś - powiedziała do mnie z złośliwym uśmieszkiem.
-Dobra dobra, jeśli już przestaliście sobie dokuczać, może już mógłbym wziąść moją Julię? - spytał męski głos, prawdopodobnie Łukasza.
-Miejmy to już za sobą - powiedziała Pati i wyszła z pokoju.
-I tak wiem że na mnie leci - powiedział Łukasz z uśmiechem.
-Słyszałam! - krzyknęła Tysia
Chłopak zaśmiał się.
-Słuchajcie, mam tu ze sobą Kacpra, mojego młodszego brata. Możecie go popilnować? W ostatniej chwili dowiedziałem się że opiekunka nie może przyjść.
-Nie ma sprawy.
-Super - powiedział po czym wyszedł z pokoju.
***
-To gdzie chcesz mnie zabrać?
-Na lodowisko.
-A tak naprawdę?
-A tak naprawdę to na prywatne lodowisko. Mój kuzyn, który jest właścicielem, teraz jest w Stanach Zjednoczonych. Ukradłem mu klucze i możemy sobie pojeździć.
-Zaraz zaraz... UKRADŁEŚ mu klucze?
-Tak jakby - uśmiechnął się łobuzersko.
Kiedy weszliśmy do budynku, podał mi łyżwy. Jakoś je ubrałam, ale i tak Łukasz musiał mi pomagać.
-Ej,Łukasz... Ja nigdy jeszcze nie jeździłam na łyżwach - "i teraz tego żałuje" dodała Pati w myślach.
-Wiem.
-A to niby skąd?
-Od twojej drogiej przyjaciółki.
"Monika! Zajebie ją!"
-To idziemy? - spytał
-To idziemy
-Ale musisz mnie trzymać za rękę, bo tam nie ma poręczy czy czegoś podobnego do podtrzymania - uśmiechnął się figlarnie - Dlatego trzymaj mnie za rękę, bo spadniesz na tyłek.
-Jeszcze trochę, a cię pierdolnę.
Zaśmiał się.
-Czekam na to z niecierpliwością. - i znowu zaniósł się śmiechem.
Gdy Pati weszła na lód, próbowała pojechać bez pomocy i natychmiast tego pożałowała, bo, jak to powiedział Łukasz, spadła na tyłek.
-Tak to nigdy się nie nauczysz - i znowu dostał napadu śmiechu. Próbował podnieść, ale w rezultacie sam się przewrócił. Wtedy Tysia też zaczęła się śmiać. Podniósł się i pomógł jej wstać. Później ciągle jeździli, i, o dziwo, Pati musiała przyznać, że nawet nieźle się bawi. Gdy już skończyli jeździć, zdjęli łyżwy i ubrali normalne buty, usłyszeli jak ktoś otwiera drzwi od lodowiska. W drzwiach stanął jakiś 30-letni mężczyzna.
-Co wy tu robicie?!
-Zwiewamy! - krzyknął Łukasz, po czym pociągnął Tysię za rękę.
Szybko wybiegliśmy z lodowiska.
-O co tu chodzi? - spytała Pati z lekkim niepokojem.
-No bo wiesz... to nie był mój kuzyn. Znalazłem klucze i pomyślałem, że zanim je oddam mógłbym z nich skorzystać. Wystarczyło tylko przeciąć kabelki od kamer i wysłać na e-mail ten gościa że ma wyjechać do Tatr, bo tam ma jakieś spotkanie. Tylko nie wiem czemu nie pojechał.
Tysia popatrzyła na niego z niedowierzeniem.
-Czyli chcesz powiedzieć, że włamaliśmy się do prywatnego lodowiska?!
-Noo... Tak
Nie wiadomo czemu, ale Pati zamiast się wściec, roześmiała się.
-Wiesz, że jesteś pierdolnięty w łeb?
Roześmiał się.
-Dobra dobra. Biegnijmy szybciej bo nas dogania.
I biegliśmy, a potem Łukasz wskazał palcem drzewo i powiedział:
-Wdrap się na nie, to nas nie zobaczy.
-Okej
Pati szybko weszła na drzewo i usiadła na gałęzi. To samo zrobił Łukasz.
-Chyba go zgubiliśmy - oznajmił
-To dobrze, bo bym dłużej nie mogła biegać.
-To taką masz kondycję? - spytał z uśmiechem
-A ty na pewno masz lepszą. - powiedziała Tysia z sarkazmem.
-No a nie?
-Nie.
-No się okaże. - zeskoczył z gałęzi i pociągnął Pati za rękę, że spadła z drzewa
-Odbiło ci?! Chciałeś, żebym spadła?
-No... prawie - uśmiechnął się
-Czyli co chcesz zrobić? - spytałam podejrzliwie
-Wziąść cię na barana
-Ooo! Super!
Wziął Tysie na plecy i tak szli, śmiejąc się. Poprowadził Pati do jakiegoś bardzo wysokiego budynku którego jeszcze nie widziała, ale jeszcze bardziej zdziwił ją płaski dach. Łukasz postawił ją na ziemi.
-Co my tu robimy?
-Wejdziemy na samą górę
-Co? Po co?
Uśmiechnął się.
-Zobaczysz
Wejście na samą górę było torturą, ale w końcu Tysia stanęła na dachu.
-O cholera...
Z tego miejsca rozciągał się cudowny widok. Widać było parki, kawiarnie, sklepy, ale też jakieś ścieżki, o których Pati nie miała pojęcia. Niespodziewanie Łukasz złapał ją za rękę i popatrzył w oczy. Było w nich coś innego niż zazwyczaj. Teraz wydawało jej się, że wyglądają jak dwa wielkie oceany, w których mogła się utopić. Łukasz pochylił głowę i złożył na jej ustach słodki pocałunek...
Miłość - wieczne kłopoty
poniedziałek, 24 czerwca 2013
piątek, 14 czerwca 2013
Rozdział 5
Patrycja odebrała Majkę z przedszkola. Właśnie przechodziły obok sklepu z zabawkami, gdy pięciolatka krzynkęła:
-Pati! Ja chcę do tego sklepu! Pójdziemy do niego?
-Nie mamy czasu.
-Ale ja chcę tam iść!
-Nie pójdziemy i koniec kropka - powiedziała Tysia, na co dziewczynka zaczęła tupać nogami, krzyczeć i płakać tak głośno, że ludzie zaczęli się na nich gapić - Majka, cicho! Nie becz! - ale to tylko pogarszało sprawę, bo ona zaczęła jeszcze głośniej wyć - Dobra, dobra, pójdziemy tam tylko bądź cicho! - od razu przestała płakać i zachichotała. Pati westchnęła. Wiedziała że tylko udaje ale nie miała siły się z nią użerać. Weszły do sklepu, a Majka od razu podbiegła do regału z lalkami.
-Cześć, ślicznotko - Patrycja usłyszała za sobą znajomy głos.
-Łukasz! Ja pierdole, śledzisz nas czy co?
-Nie, po prostu twoja siostra powiedziała mi gdzie będziecie.
-CO!? - krzynęła Tysia na cały sklep. Oczywiście ludzie ( znowu ) zaczęli się na nią gapić.
-Trochę ciszej, bo zaraz mi bębenki pękną - uśmiechnął się krzywo.
-Nie możesz znaleść sobie kogoś innego do denerwowania?
-Nie, ty się słodko wściekasz.
-Słodko?
-No pewnie. A tak w ogóle to chyba się domyślasz po co przyszłem?
-Tak, i odpowiedź brzmi nie! I przestań ciągle o to pytać!
Chłopak wzruszył ramionami i poszedł na tyły sklepu. Zdziwiło to Tysię. Odpuścił? To nawet do niej lepiej.
-Majka, chodź, idziemy.
Pięcioletka podbiegła do niej. Pati otworzyła drzwi, żeby wyjść i... zalały ją strugi deszczu. Szybko zamknęła drzwi.
- Cholera! - mruknęła Tysia pod nosem. Nie ma szans żeby doszła teraz do domu. A musi się śpieszyć do klubu fitness! Jeśli teraz nie przyjdzie, wyrzucą ją z zajęć, bo już kilka razy się spóźniła.
-Czy zechcą panie kupić ode mnie ten parasol? Na pewno będzie teraz wam potrzebny - uśmiechnął się Łukasz, gdy Pati odwróciła się.
-Nie mam forsy, panie upierdliwy - powiedziała Tysia z wrednym uśmieszkiem.
-Nie musisz jej mieć. Wystarczy tylko się ze mną umówić - uśmiechnął sie czarująco. Nie ze mną takie numery - pomyślała Pati.
-Nie umówie sie z tobą!
-No to nie dostaniesz parasolki
Majka zaczęła znowu wyć i krzyczeć, że chce do domu. Popatrzyłam przez okno, rozpadało się na dobre. Nie było szans wyjść.
- Dobra, tylko daj ten popieprzony parasol!
-Wcale nie jest popieprzony. Dostałem go od mojego młodszego brata.
-Masz młodszego brata? - spytała Majka, która do tej pory była cicho.
-Tak, zapoznam cię z nim jak chcesz, ok?
-Jeszcze tego brakowało! Nie ma mowy! - krzyknęła Tysia
-Dobra, dobra. Uspokuj sie - teraz on uśmiechnął się wrednie - To co, jutro po ciebie przyjść? O której? Może być ósma?
-Taa. - mruknęła Patka - Daj już ten parasol. Idziemy Maja
-Poczekaj! Jak twój brat ma na imię? - zwróciła się do Łukasza.
-Kacper. A! Patrycja! - Tysia odwróciła sie - Do zobaczenia na naszej randce. Na pewno nie zapomnisz tego dnia - uśmiechnął się tajemniczo.
I to była prawda - Patrycja tego dnia te zapomni.
-Pati! Ja chcę do tego sklepu! Pójdziemy do niego?
-Nie mamy czasu.
-Ale ja chcę tam iść!
-Nie pójdziemy i koniec kropka - powiedziała Tysia, na co dziewczynka zaczęła tupać nogami, krzyczeć i płakać tak głośno, że ludzie zaczęli się na nich gapić - Majka, cicho! Nie becz! - ale to tylko pogarszało sprawę, bo ona zaczęła jeszcze głośniej wyć - Dobra, dobra, pójdziemy tam tylko bądź cicho! - od razu przestała płakać i zachichotała. Pati westchnęła. Wiedziała że tylko udaje ale nie miała siły się z nią użerać. Weszły do sklepu, a Majka od razu podbiegła do regału z lalkami.
-Cześć, ślicznotko - Patrycja usłyszała za sobą znajomy głos.
-Łukasz! Ja pierdole, śledzisz nas czy co?
-Nie, po prostu twoja siostra powiedziała mi gdzie będziecie.
-CO!? - krzynęła Tysia na cały sklep. Oczywiście ludzie ( znowu ) zaczęli się na nią gapić.
-Trochę ciszej, bo zaraz mi bębenki pękną - uśmiechnął się krzywo.
-Nie możesz znaleść sobie kogoś innego do denerwowania?
-Nie, ty się słodko wściekasz.
-Słodko?
-No pewnie. A tak w ogóle to chyba się domyślasz po co przyszłem?
-Tak, i odpowiedź brzmi nie! I przestań ciągle o to pytać!
Chłopak wzruszył ramionami i poszedł na tyły sklepu. Zdziwiło to Tysię. Odpuścił? To nawet do niej lepiej.
-Majka, chodź, idziemy.
Pięcioletka podbiegła do niej. Pati otworzyła drzwi, żeby wyjść i... zalały ją strugi deszczu. Szybko zamknęła drzwi.
- Cholera! - mruknęła Tysia pod nosem. Nie ma szans żeby doszła teraz do domu. A musi się śpieszyć do klubu fitness! Jeśli teraz nie przyjdzie, wyrzucą ją z zajęć, bo już kilka razy się spóźniła.
-Czy zechcą panie kupić ode mnie ten parasol? Na pewno będzie teraz wam potrzebny - uśmiechnął się Łukasz, gdy Pati odwróciła się.
-Nie mam forsy, panie upierdliwy - powiedziała Tysia z wrednym uśmieszkiem.
-Nie musisz jej mieć. Wystarczy tylko się ze mną umówić - uśmiechnął sie czarująco. Nie ze mną takie numery - pomyślała Pati.
-Nie umówie sie z tobą!
-No to nie dostaniesz parasolki
Majka zaczęła znowu wyć i krzyczeć, że chce do domu. Popatrzyłam przez okno, rozpadało się na dobre. Nie było szans wyjść.
- Dobra, tylko daj ten popieprzony parasol!
-Wcale nie jest popieprzony. Dostałem go od mojego młodszego brata.
-Masz młodszego brata? - spytała Majka, która do tej pory była cicho.
-Tak, zapoznam cię z nim jak chcesz, ok?
-Jeszcze tego brakowało! Nie ma mowy! - krzyknęła Tysia
-Dobra, dobra. Uspokuj sie - teraz on uśmiechnął się wrednie - To co, jutro po ciebie przyjść? O której? Może być ósma?
-Taa. - mruknęła Patka - Daj już ten parasol. Idziemy Maja
-Poczekaj! Jak twój brat ma na imię? - zwróciła się do Łukasza.
-Kacper. A! Patrycja! - Tysia odwróciła sie - Do zobaczenia na naszej randce. Na pewno nie zapomnisz tego dnia - uśmiechnął się tajemniczo.
I to była prawda - Patrycja tego dnia te zapomni.
poniedziałek, 3 czerwca 2013
Rozdział 4
Gdy przyszłam do domu, nie miałam na nic ochoty. Nagły przypływ melancholii sprawił, że wszystko wydawało się bez sensu. żeby jakoś wyrwać się z tego stanu, zmusiłam się spakować potrzebne rzeczy i pójść na plażę. Powoli zaczęłam pływać to w prawą stronę, to w lewą, gdy zobaczyłam Kamila. "Kurwa!" - pomyślałam. " Chciałam być sama a on tu sobie przyszedł i... cholera, zauważył mnie!" Z bezradnością próbowałam coś wymyślić gdy powoli zbliżał się do mnie.
-Karolina! Ej, Kari! To ja, Kamil
-Musiał mnie pan z kimś pomylić! - krzynełam i szybko zanurkowałam. Okazało się, że jednak za szybko. Woda zaczęła wlewać mi się do ust, rozpaczliwie wymachiwałam rękami i nogami. Oczy zaszły mi mgłą, a płuca paliły niemiłosiernie. Powoli traciłam przytomność, gdy poczułam jak silne ręce wyciągają mnie z wody. Zaczęłam kaszleć i głęboko oddychać. Oczy w końcu też pozwoliły normalnie widzieć.
-Nic ci nie jest? - spytał Kamil
-Chyba nie - odpowiedziałam słabo.
Położył mnie na ręczniku, a tłum gapił się na mnie jak na jakąś kosmitkę. Kamil zauważył to i kazał mi się szybko wytrzeć. Chciałam sama dojść do domu, ale nogi miałam jak z waty. Zrobiłam jeden krok, zachwiałam się i gdyby nie Kamil, upadłabym ciężko na tyłek. Wziął mnie więc na ręce i zaniósł do samochodu.
-Chciałam zostać sama powiedziałam
Powinnam mu dziękować, ale ciągle byłam rozdrażniona.
-Domyśliłem się. Wystarczyło powiedzieć. - po jego twarzy przeszedł grymas bólu - Zimno ci?
-Trochę.
Spojrzał na mnie z troską.
-Właśnie widać.
Przez chwilę jechaliśmy w milczeniu.
-Widziałeś zająca? - spytałam bez entuzjazmu.
-No
-Jak myślisz, dokąd się śpieszył?
-Do pani Zającowej - uśmiechnął się.
-Myślisz, że ona na niego czeka?
-Pewnie tak. W końcu to randka.
-Zakochała się w nim?
Ta rozmowa nabrała większego znaczenia i nie miałam pewności, czy ciągle rozmawiamy o zającu. Ale popatrzył na mnie tak, że rozwiał wszystkie wątpliwości.
-On ma taką nadzieje.
Nachylił się, i już myślałam że mnie pocałuje, gdy nagle ktoś zatrąbił. Szybko odskoczyliśmy od siebie. Zjechaliśmy na drugi pas. On szybko i gwałtownie skręcił.
-Cholera, Kamil! Uważaj trochę!
-Sorki, chyba za bardzo się w ciebie zapatrzyłem - uśmiechnął się, na co też musiałam odpowiedzieć uśmiechem.
Przyjechaliśmy do mojego domu. Spytałam, czy chce zostać na chwilę, ale powiedział, że nie, i poszedł. Wzięłam więc prysznic i ubrałam się w nowe ciuchy. Potem przypomniałam sobie że miałam zadzwonić do tego chłopaka. Nie chciało mi się, ale dziewczyny nie dałyby mi spokoju. Westchnęłam. Pomyślałam, że wystarczy napisać.
*Heej, to ja ta dziewczyna na którą wpadłeś
*Cześć! Karolina, co nie?
*Skąd wiesz?
*Widziałem tą akcję na plaży ;)
Jeszcze tego brakowało!
*Aaaa, a ty nazywasz się...
*Damian
*W takim razie co porabiasz w swoich czterech ścianach?
*A wiesz, różne dziwne rzeczy
*Na przykład?
*Gotuję :D
*To ty umiesz takie rzeczy?
*No ba! Mam to we krwi
*Mało jest takich mężczyzn, co?
*Jasne, ja jestem wyjątkowy :D
*Nie za bardzo sobie pochlebiasz?
*No może trochę...
I tak pisaliśmy dłuuugo.
-Karolina! Ej, Kari! To ja, Kamil
-Musiał mnie pan z kimś pomylić! - krzynełam i szybko zanurkowałam. Okazało się, że jednak za szybko. Woda zaczęła wlewać mi się do ust, rozpaczliwie wymachiwałam rękami i nogami. Oczy zaszły mi mgłą, a płuca paliły niemiłosiernie. Powoli traciłam przytomność, gdy poczułam jak silne ręce wyciągają mnie z wody. Zaczęłam kaszleć i głęboko oddychać. Oczy w końcu też pozwoliły normalnie widzieć.
-Nic ci nie jest? - spytał Kamil
-Chyba nie - odpowiedziałam słabo.
Położył mnie na ręczniku, a tłum gapił się na mnie jak na jakąś kosmitkę. Kamil zauważył to i kazał mi się szybko wytrzeć. Chciałam sama dojść do domu, ale nogi miałam jak z waty. Zrobiłam jeden krok, zachwiałam się i gdyby nie Kamil, upadłabym ciężko na tyłek. Wziął mnie więc na ręce i zaniósł do samochodu.
-Chciałam zostać sama powiedziałam
Powinnam mu dziękować, ale ciągle byłam rozdrażniona.
-Domyśliłem się. Wystarczyło powiedzieć. - po jego twarzy przeszedł grymas bólu - Zimno ci?
-Trochę.
Spojrzał na mnie z troską.
-Właśnie widać.
Przez chwilę jechaliśmy w milczeniu.
-Widziałeś zająca? - spytałam bez entuzjazmu.
-No
-Jak myślisz, dokąd się śpieszył?
-Do pani Zającowej - uśmiechnął się.
-Myślisz, że ona na niego czeka?
-Pewnie tak. W końcu to randka.
-Zakochała się w nim?
Ta rozmowa nabrała większego znaczenia i nie miałam pewności, czy ciągle rozmawiamy o zającu. Ale popatrzył na mnie tak, że rozwiał wszystkie wątpliwości.
-On ma taką nadzieje.
Nachylił się, i już myślałam że mnie pocałuje, gdy nagle ktoś zatrąbił. Szybko odskoczyliśmy od siebie. Zjechaliśmy na drugi pas. On szybko i gwałtownie skręcił.
-Cholera, Kamil! Uważaj trochę!
-Sorki, chyba za bardzo się w ciebie zapatrzyłem - uśmiechnął się, na co też musiałam odpowiedzieć uśmiechem.
Przyjechaliśmy do mojego domu. Spytałam, czy chce zostać na chwilę, ale powiedział, że nie, i poszedł. Wzięłam więc prysznic i ubrałam się w nowe ciuchy. Potem przypomniałam sobie że miałam zadzwonić do tego chłopaka. Nie chciało mi się, ale dziewczyny nie dałyby mi spokoju. Westchnęłam. Pomyślałam, że wystarczy napisać.
*Heej, to ja ta dziewczyna na którą wpadłeś
*Cześć! Karolina, co nie?
*Skąd wiesz?
*Widziałem tą akcję na plaży ;)
Jeszcze tego brakowało!
*Aaaa, a ty nazywasz się...
*Damian
*W takim razie co porabiasz w swoich czterech ścianach?
*A wiesz, różne dziwne rzeczy
*Na przykład?
*Gotuję :D
*To ty umiesz takie rzeczy?
*No ba! Mam to we krwi
*Mało jest takich mężczyzn, co?
*Jasne, ja jestem wyjątkowy :D
*Nie za bardzo sobie pochlebiasz?
*No może trochę...
I tak pisaliśmy dłuuugo.
poniedziałek, 27 maja 2013
Rozdział 3
Kornelia tęskni za swoimi przyjaciółkami. Te pojebane wariatki sprawiają, że czuje się lepiej. Może zadzwonić do nich? Nie, to nic nie da. To może wyjechać na kilka dni do nich? To też nie wchodzi w grę, nie może zostawić butiku. A gdyby tak one przyjechały do niej? To jest świetny pomysł. Zrobi im niespodziankę i kupi bilety. Pełna entuzjazmu zaczyna przeszukiwać biura podróży.
***
Następnego dnia po obudzeniu Pati przygotowywała się do wykładu, a Maja do szkoły, gdy ktoś zadzwonił do drzwi.
-Ja otworzę! - krzyknęła pięciolatka i pobiegła do drzwi.
-Jest może twoja siostra?
Ten głos...
-PATRYCJA! TWÓJ CHŁOPAK PRZYSZEDŁ!
Na maksa wkurzona Tysia podbiegła do drzwi i zobaczyła chłopaka, którego wczoraj spotkała w centrum.
-Co ty tu robisz? I tak w ogóle skąd wiedziałeś gdzie mieszkam?
-Ja mu powiedziałam! - krzyknęła zadowolona z siebie Majka. Spojrzałam na nią wkurwiona do granic możliwości.
-Po co tu przyszedłeś? - spytała, siląc się na spokój.
-Nakłonić cię do propozycji która wczoraj odrzuciłaś.
-Czy ty dasz mi kiedyś spokój?
-Raczej nie - uśmiechnął się.
-Będziesz musiał, bo nie umówię się z tobą - Pati próbowała zatrzasnąć drzwi, ale chłopak zablokował je nogą.
-Czemu nie chcesz się spotkać?
-Bo nie umawiam się z nieznajomymi facetami.
-To poznajmy się: Łukasz jestem.
-Nie mam czasu na takie pierdoły. Śpieszę się. Pa.
-Jeszcze tu wrócę!
Gdy tylko Patka zamknęła drzwi, Maja powiedziała:
-On bardzo psystojny. Czemu go nie lubisz?
-Słuchaj, nie możesz nikomu mówić gdzie mieszkamy. Choć, idziemy - powiedziała, po czym obie opuściły mieszkanie.
***
-Tak więc jak go jeszcze raz zobaczę, to uduszę - powiedziała Tysia z lekkim grymasem. Jak przyszła to streściła całą historię.
-Przestań, chłopak się zakochał - powiedziała Monia.
-Jak już to był ślepy - powiedział ze śmiechem Kamil, na co Pati uderzyła go w ramię.
-A właśnie! Poznałam faceta - powiedziałam.
-Znowu ten sam temat ja pierdole... - powiedział Kamil, na co my wszystkie trzy wybuchnęliśmy śmiechem. Ciągle Kamila obserwowałam od czasu, kiedy się ze mną spotkał, i jak tylko napotkaliśmy swój wzrok, uśmiechaliśmy się do siebie. Po przyjściu Pati prawie wcale nie patrzał na mnie, i ku mojemu zaskoczeniu zasmuciło mnie to, ale próbowałam nadrabiać miną.
-Jak wygląda? - wyraziła swoje zainteresowanie Patka.
-A wiesz... Takie ładne włosy, takie ładne oczy i taka ładna klata - i dziewczyny wybuchęły śmiechem, a Kamil tylko mamrotał coś pod nosem.
-Rzeczywiście dużo się dowiedziałam - powiedziała Monia.
-Dał mi swój numer ale jeszcze nie wiem czy zadzwonić...
-Zadzwoń! - krzyknęły jednocześnie dziewczyny.
-Dobra, Dobra! Zrobię to zaraz po lekcjach
Gdyby Karolina wiedziała co z tego wyniknie, wcale by nie zadzwoniła.
***
No cudnie! Znalazła sobie chłopaka! Teraz na pewno jej nie zdobędzie. Chociaż... Wszystko jest możliwe. Od tego momentu będzie się starał jak tylko mógł. Nie spieprzy sprawy.
***
Następnego dnia po obudzeniu Pati przygotowywała się do wykładu, a Maja do szkoły, gdy ktoś zadzwonił do drzwi.
-Ja otworzę! - krzyknęła pięciolatka i pobiegła do drzwi.
-Jest może twoja siostra?
Ten głos...
-PATRYCJA! TWÓJ CHŁOPAK PRZYSZEDŁ!
Na maksa wkurzona Tysia podbiegła do drzwi i zobaczyła chłopaka, którego wczoraj spotkała w centrum.
-Co ty tu robisz? I tak w ogóle skąd wiedziałeś gdzie mieszkam?
-Ja mu powiedziałam! - krzyknęła zadowolona z siebie Majka. Spojrzałam na nią wkurwiona do granic możliwości.
-Po co tu przyszedłeś? - spytała, siląc się na spokój.
-Nakłonić cię do propozycji która wczoraj odrzuciłaś.
-Czy ty dasz mi kiedyś spokój?
-Raczej nie - uśmiechnął się.
-Będziesz musiał, bo nie umówię się z tobą - Pati próbowała zatrzasnąć drzwi, ale chłopak zablokował je nogą.
-Czemu nie chcesz się spotkać?
-Bo nie umawiam się z nieznajomymi facetami.
-To poznajmy się: Łukasz jestem.
-Nie mam czasu na takie pierdoły. Śpieszę się. Pa.
-Jeszcze tu wrócę!
Gdy tylko Patka zamknęła drzwi, Maja powiedziała:
-On bardzo psystojny. Czemu go nie lubisz?
-Słuchaj, nie możesz nikomu mówić gdzie mieszkamy. Choć, idziemy - powiedziała, po czym obie opuściły mieszkanie.
***
-Tak więc jak go jeszcze raz zobaczę, to uduszę - powiedziała Tysia z lekkim grymasem. Jak przyszła to streściła całą historię.
-Przestań, chłopak się zakochał - powiedziała Monia.
-Jak już to był ślepy - powiedział ze śmiechem Kamil, na co Pati uderzyła go w ramię.
-A właśnie! Poznałam faceta - powiedziałam.
-Znowu ten sam temat ja pierdole... - powiedział Kamil, na co my wszystkie trzy wybuchnęliśmy śmiechem. Ciągle Kamila obserwowałam od czasu, kiedy się ze mną spotkał, i jak tylko napotkaliśmy swój wzrok, uśmiechaliśmy się do siebie. Po przyjściu Pati prawie wcale nie patrzał na mnie, i ku mojemu zaskoczeniu zasmuciło mnie to, ale próbowałam nadrabiać miną.
-Jak wygląda? - wyraziła swoje zainteresowanie Patka.
-A wiesz... Takie ładne włosy, takie ładne oczy i taka ładna klata - i dziewczyny wybuchęły śmiechem, a Kamil tylko mamrotał coś pod nosem.
-Rzeczywiście dużo się dowiedziałam - powiedziała Monia.
-Dał mi swój numer ale jeszcze nie wiem czy zadzwonić...
-Zadzwoń! - krzyknęły jednocześnie dziewczyny.
-Dobra, Dobra! Zrobię to zaraz po lekcjach
Gdyby Karolina wiedziała co z tego wyniknie, wcale by nie zadzwoniła.
***
No cudnie! Znalazła sobie chłopaka! Teraz na pewno jej nie zdobędzie. Chociaż... Wszystko jest możliwe. Od tego momentu będzie się starał jak tylko mógł. Nie spieprzy sprawy.
czwartek, 23 maja 2013
Rozdział 2
-Sorry że musiałeś czekać - powiedziałam do Kamila kiedy przyszłam.
-Nie no spoko.
Położyłam na stole ciastka które kupiłam.
-Chcesz?
-Nie przyszłem tu opróżniać twoich zapasów słodyczy, tylko pomóc ci wybierać zdjęcia, bo jesteś tak niemądra, że nie rozumiesz, że wszystkie są super - powiedział z uśmiechem.
-Bardzo śmieszne - prychnełam - możesz mi powiedzieć, czemu się zgodziłam żebyś przyszedł?
-Bo jestem słodki i przystojny zarazem? - spytał z śmiechem
-Czasami się zastanawiam, po co się z tobą zadaję
-Ach, wiesz, to ten urok osobisty - powiedział głosem panienki i oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-Dobra, zabieramy się do roboty.
-Ok, ile chcesz tych zdjęć na konkurs?
-No nie wiem, może cztery?
-Spoko.
Z łatwością wybraliśmy trzy najlepsze ale wybranie ostatniego było tragiczne. Przy ciągłych napadach śmiechu nie mogliśmy się skupić. Picie, które przyniosłam razem z ciastkami, prawie wyleciało mi nosem, bo ten idiota Kamil specialnie mnie rozmieszał. W końcu spróbowałam się opanować.
-Ej, dobra, musimy wybrać to ostatnie cholerne zdjęcie!
Kamil zastanowił się chwilę.
-To jest ładne. Pięknie się tu uśmiechasz - oznajmił wskazując fotografie gdzie siedzie na pniu drzewa.
-Uśmiecham się tam jak idiotka. Nie ma mowy żebym wybrała to zdjęcie.
-No coś ty! To zdjęcie wyszło naprawdę nieźle.
-A ja mówię że nie. Okropne jest.
-A jak cię przekonam to wybierzesz tą fotkę?
Spojrzałam na niego podejrzliwie.
-Dobra. Ale ostrzegam, to nie...
Nie zdążyłam skończyć zdania, a Kamil zaczął mnie łaskotać.
-Hahaha! Nie... Hahahaha! Nie łaskocz! Hahahaha! ...mnie! Hahahaha! Ok! Dobra! Wygrałeś! - poddałam się.
-Czyli weźmiesz to zdjęcie? - chciał się upewnić Kamil.
-Tak - mruknęłam - ale i tak uważam że wyglądam tam jak idiotka.
-Ty zawsze pięknie wyglądasz.
Spojrzałam na niego zaskoczona, i nagle nie mogłam oderwać od niego wzroku. Zahipnotyzował mnie swoim wzrokiem.Jego błyszczące oczy przypominały niebo. Wreszcie on wstał.
-Pójdę już.
-Cześć.
-Pa.
Wyszedł. ,,Co to było do jasnej cholery?!'' Niepewna swoich emocji włączyłam muzykę i położyłam się na łóżku. Niedługo jednak wstałam żeby schować zdjęcia, gdy zauważyłam coś na tyle jednych z nich. ,,668***183 Zadzwoń lub napisz gdy będziesz miała ochotę. Spotkany chłopak'' Natrafiłam na faceta z wyobraźnią. Fajnie. Tylko że... nie mam czasu na miłość.
***
Patrycja jest w centrum handlowym ze swoją młodszą siostrą i Monią. Musiała odebrać Maję z
przedszkola i ją wziąść ją ze sobą, bo nie miał się kto ją zająć. Jula przymierza sukienkę, mała poszła do sklepu z zabawkami, a ona ogląda bluzki, gdy Maja podbiega do niej podekscytowana.
-Pati! Ten pan chce się z tobą umówić - powiedziała i wskazując uśmiechającego się do niej chłopaka.
-Umówić? - spytała Tysia z niedowierzeniem.
-Tak. I jeszcze powiedział, że jak ci to powiem, to kupi mi dwie babeczki! - powiedziała i podbiegła do chłopaka.
Patka stała jak słup soli, próbując zrozumieć to, co przed chwilą usłyszała. Umówić się? I teraz Maja jeszcze tam pobiegła! Co zrobić? No przecież muszę po nią iść. Zdecydowanym krokiem podeszła do
chłopaka, który trzymał pięciolatkę na rękach.
-Postaw ją na ziemię - powiedziała chłodno.
-Ale ja chce tu być! - zaprzeczyła mała.
-Wiesz, lepiej posłuchać twojej ładnej siostry, bo jeszcze się zdenerwuje - powiedział i puścił oko do Pati. To ją jeszcze bardziej zezłościło.
-NIE. MASZ. PRAWA. DOTYKAĆ. MOJEJ. SIOSTRY -oznajmiła twardo.
-A rozważyłaś moją propozycję?
-Jaką?
-Umówisz się ze mną?
-Nie.
-Czemu?
-Bo nie. I powtarzam: nie masz więcej dotykać małej.
-No wiem. Już mówiłaś. To co? Zamówić stolik?
-Nie! Skąd ten pomysł?
-Żeby zamówić stolik? - spytał ze śmiechem.
-To nie jest śmieszne. Skąd pomysł na umówienie się ze mną.
-No wiesz, lubię spotykać się z ładnymi dziewczynami.
Bezczelny typ - pomyślała Tysia
-Dobrze wiedzieć. Sajonara, nie zobaczymy się więcej.
-Czyżby? - i uśmiechnął się zagadkowo.
Pati nie ma pojęcia, co szykuje jej los.
-Nie no spoko.
Położyłam na stole ciastka które kupiłam.
-Chcesz?
-Nie przyszłem tu opróżniać twoich zapasów słodyczy, tylko pomóc ci wybierać zdjęcia, bo jesteś tak niemądra, że nie rozumiesz, że wszystkie są super - powiedział z uśmiechem.
-Bardzo śmieszne - prychnełam - możesz mi powiedzieć, czemu się zgodziłam żebyś przyszedł?
-Bo jestem słodki i przystojny zarazem? - spytał z śmiechem
-Czasami się zastanawiam, po co się z tobą zadaję
-Ach, wiesz, to ten urok osobisty - powiedział głosem panienki i oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-Dobra, zabieramy się do roboty.
-Ok, ile chcesz tych zdjęć na konkurs?
-No nie wiem, może cztery?
-Spoko.
Z łatwością wybraliśmy trzy najlepsze ale wybranie ostatniego było tragiczne. Przy ciągłych napadach śmiechu nie mogliśmy się skupić. Picie, które przyniosłam razem z ciastkami, prawie wyleciało mi nosem, bo ten idiota Kamil specialnie mnie rozmieszał. W końcu spróbowałam się opanować.
-Ej, dobra, musimy wybrać to ostatnie cholerne zdjęcie!
Kamil zastanowił się chwilę.
-To jest ładne. Pięknie się tu uśmiechasz - oznajmił wskazując fotografie gdzie siedzie na pniu drzewa.
-Uśmiecham się tam jak idiotka. Nie ma mowy żebym wybrała to zdjęcie.
-No coś ty! To zdjęcie wyszło naprawdę nieźle.
-A ja mówię że nie. Okropne jest.
-A jak cię przekonam to wybierzesz tą fotkę?
Spojrzałam na niego podejrzliwie.
-Dobra. Ale ostrzegam, to nie...
Nie zdążyłam skończyć zdania, a Kamil zaczął mnie łaskotać.
-Hahaha! Nie... Hahahaha! Nie łaskocz! Hahahaha! ...mnie! Hahahaha! Ok! Dobra! Wygrałeś! - poddałam się.
-Czyli weźmiesz to zdjęcie? - chciał się upewnić Kamil.
-Tak - mruknęłam - ale i tak uważam że wyglądam tam jak idiotka.
-Ty zawsze pięknie wyglądasz.
Spojrzałam na niego zaskoczona, i nagle nie mogłam oderwać od niego wzroku. Zahipnotyzował mnie swoim wzrokiem.Jego błyszczące oczy przypominały niebo. Wreszcie on wstał.
-Pójdę już.
-Cześć.
-Pa.
Wyszedł. ,,Co to było do jasnej cholery?!'' Niepewna swoich emocji włączyłam muzykę i położyłam się na łóżku. Niedługo jednak wstałam żeby schować zdjęcia, gdy zauważyłam coś na tyle jednych z nich. ,,668***183 Zadzwoń lub napisz gdy będziesz miała ochotę. Spotkany chłopak'' Natrafiłam na faceta z wyobraźnią. Fajnie. Tylko że... nie mam czasu na miłość.
***
Patrycja jest w centrum handlowym ze swoją młodszą siostrą i Monią. Musiała odebrać Maję z
przedszkola i ją wziąść ją ze sobą, bo nie miał się kto ją zająć. Jula przymierza sukienkę, mała poszła do sklepu z zabawkami, a ona ogląda bluzki, gdy Maja podbiega do niej podekscytowana.
-Pati! Ten pan chce się z tobą umówić - powiedziała i wskazując uśmiechającego się do niej chłopaka.
-Umówić? - spytała Tysia z niedowierzeniem.
-Tak. I jeszcze powiedział, że jak ci to powiem, to kupi mi dwie babeczki! - powiedziała i podbiegła do chłopaka.
Patka stała jak słup soli, próbując zrozumieć to, co przed chwilą usłyszała. Umówić się? I teraz Maja jeszcze tam pobiegła! Co zrobić? No przecież muszę po nią iść. Zdecydowanym krokiem podeszła do
chłopaka, który trzymał pięciolatkę na rękach.
-Postaw ją na ziemię - powiedziała chłodno.
-Ale ja chce tu być! - zaprzeczyła mała.
-Wiesz, lepiej posłuchać twojej ładnej siostry, bo jeszcze się zdenerwuje - powiedział i puścił oko do Pati. To ją jeszcze bardziej zezłościło.
-NIE. MASZ. PRAWA. DOTYKAĆ. MOJEJ. SIOSTRY -oznajmiła twardo.
-A rozważyłaś moją propozycję?
-Jaką?
-Umówisz się ze mną?
-Nie.
-Czemu?
-Bo nie. I powtarzam: nie masz więcej dotykać małej.
-No wiem. Już mówiłaś. To co? Zamówić stolik?
-Nie! Skąd ten pomysł?
-Żeby zamówić stolik? - spytał ze śmiechem.
-To nie jest śmieszne. Skąd pomysł na umówienie się ze mną.
-No wiesz, lubię spotykać się z ładnymi dziewczynami.
Bezczelny typ - pomyślała Tysia
-Dobrze wiedzieć. Sajonara, nie zobaczymy się więcej.
-Czyżby? - i uśmiechnął się zagadkowo.
Pati nie ma pojęcia, co szykuje jej los.
środa, 22 maja 2013
Rozdział 1
-Panno Dembi, czy zachce nam pani powiedzieć, o czym tak intensywnie rozmawia z koleżanką?
Pan Wroński jest cholernie wkurwiającym nauczycielem. Czepia się wszystkiego co tylko może, a na mnie to się uwziął. Poczęstowałam go jednak moją dotąd najlepszą wymówką:
-Przepraszam pana, ale tłumaczyłam jej tylko temat.
-To wytłumaczysz na przerwie. Lekcja to nie czas na takie sprawy.
Uśmiechnęłam się sztucznie.
-Oczywiście.
Nauczyciel zaczął dalej paplać nie wiadomo o czym, a ja z powrotem zajęłam się rozmową z Julką.
-Jeny, ale on jest upierdliwy! - szepnęła po cichu Monia.
-Upierdliwy to mało powiedziane - mruknęłam
I wtedy zadzwonił dzwonek.
-W końcu! - krzyknęła Patka.
-To kiedy pójdziesz po te wywołane zdjęcia? - spytała Monia już na korytarzu.
No tak, zdjęcia... Robiłam fotki aparatem żeby później wysłać je na konkurs. Ale nie za dobrze wyszły, przynajmniej jak na mnie.
-Dzisiaj idę, od razu po ostatnim wykładzie. Wpadniecie wybrać te najlepsze? - spytałam
-Co najlepsze? - spytał Kamil, który do nas dołączył.
-Zdjęcia na konkurs. To co, przyjdziecie?
-Sorry kochana, idziemy razem z Tysią na zakupy.
-Ja przyjdę! - zgłosił się Kamil
-A co ty wiesz o fotografowaniu? - spytałam
- A co one o tym wiedzą?
-Nie muszą wiedzieć, ale co innego ty.
-Jestem gorszy? - spytał z udawanym oburzeniem Kamil
-Oczywiście, bo jesteś facetem - powiedziałam i wszyscy wybuchnęli śmiechem, razem ze mną - jak chcesz, to przyjdź o 17:00
-Świetnie - udobruchany
Po wykładzie poszłam wywołać zdjęcia. Śpieszyłam się, po drodze oglądałam zdjęcia, gdy nagle zderzyłam się z jakimś chłopakiem. Wszystkie zdjęcia wypadły mi z rąk, a jemu jakieś kartki z tekstem.
-Przepraszam. Śpieszyłam się i...
-Nic nie szkodzi - przerwał mi i pomógł pozbierać fotki. Wziął jedno do ręki.
-Musisz mieć świetny aparat
-No bo taki mam! - zaśmiałam się, po czym ja teraz zaczęłam mu pomagać zbierać jego kartki. Spojrzałam na jedną.
-Piszesz?
-Można tak powiedzieć. Dopiero zaczynam. Jestem jeszcze pisarskim żółtodziobem - zaśmiał się - ale szukam już jakiegoś wydawnictwa. Nigdy nic nie wiadomo.
-Na pewno jakieś znajdziesz! Tą historię publikujesz na jakieś stronie?
-A co, chcesz adres?
-Na pewno warto przeczytać! - powiedziałam z nadzieją że da mi ten link, bo w ten sposób znajdę więcej informacji o tym przystojniaku
-Nie ma sprawy - zapisał mi link na ręce - Lecę już, pa!
-Cześć!
I tak oto zaczęła się historia, w której już niedługo będzie cholernie dużo kłopotów.
Pan Wroński jest cholernie wkurwiającym nauczycielem. Czepia się wszystkiego co tylko może, a na mnie to się uwziął. Poczęstowałam go jednak moją dotąd najlepszą wymówką:
-Przepraszam pana, ale tłumaczyłam jej tylko temat.
-To wytłumaczysz na przerwie. Lekcja to nie czas na takie sprawy.
Uśmiechnęłam się sztucznie.
-Oczywiście.
Nauczyciel zaczął dalej paplać nie wiadomo o czym, a ja z powrotem zajęłam się rozmową z Julką.
-Jeny, ale on jest upierdliwy! - szepnęła po cichu Monia.
-Upierdliwy to mało powiedziane - mruknęłam
I wtedy zadzwonił dzwonek.
-W końcu! - krzyknęła Patka.
-To kiedy pójdziesz po te wywołane zdjęcia? - spytała Monia już na korytarzu.
No tak, zdjęcia... Robiłam fotki aparatem żeby później wysłać je na konkurs. Ale nie za dobrze wyszły, przynajmniej jak na mnie.
-Dzisiaj idę, od razu po ostatnim wykładzie. Wpadniecie wybrać te najlepsze? - spytałam
-Co najlepsze? - spytał Kamil, który do nas dołączył.
-Zdjęcia na konkurs. To co, przyjdziecie?
-Sorry kochana, idziemy razem z Tysią na zakupy.
-Ja przyjdę! - zgłosił się Kamil
-A co ty wiesz o fotografowaniu? - spytałam
- A co one o tym wiedzą?
-Nie muszą wiedzieć, ale co innego ty.
-Jestem gorszy? - spytał z udawanym oburzeniem Kamil
-Oczywiście, bo jesteś facetem - powiedziałam i wszyscy wybuchnęli śmiechem, razem ze mną - jak chcesz, to przyjdź o 17:00
-Świetnie - udobruchany
Po wykładzie poszłam wywołać zdjęcia. Śpieszyłam się, po drodze oglądałam zdjęcia, gdy nagle zderzyłam się z jakimś chłopakiem. Wszystkie zdjęcia wypadły mi z rąk, a jemu jakieś kartki z tekstem.
-Przepraszam. Śpieszyłam się i...
-Nic nie szkodzi - przerwał mi i pomógł pozbierać fotki. Wziął jedno do ręki.
-Musisz mieć świetny aparat
-No bo taki mam! - zaśmiałam się, po czym ja teraz zaczęłam mu pomagać zbierać jego kartki. Spojrzałam na jedną.
-Piszesz?
-Można tak powiedzieć. Dopiero zaczynam. Jestem jeszcze pisarskim żółtodziobem - zaśmiał się - ale szukam już jakiegoś wydawnictwa. Nigdy nic nie wiadomo.
-Na pewno jakieś znajdziesz! Tą historię publikujesz na jakieś stronie?
-A co, chcesz adres?
-Na pewno warto przeczytać! - powiedziałam z nadzieją że da mi ten link, bo w ten sposób znajdę więcej informacji o tym przystojniaku
-Nie ma sprawy - zapisał mi link na ręce - Lecę już, pa!
-Cześć!
I tak oto zaczęła się historia, w której już niedługo będzie cholernie dużo kłopotów.
wtorek, 21 maja 2013
Bohaterowie
Karolina, 22 lata, studiuje fotografie ostatni rok. Mieszka razem z dziewczynami w Gdańsku.
Kornelia, mieszka w Hiszpanii i pracuje w butiku, którego jest właścicielką. Ma chłopaka Kubę, z którym chodzi już 4 lata.
Łukasz, zarywa do Pati
Subskrybuj:
Posty (Atom)






