Byłyśmy wszystkie w domu Pati, gdy sama właścicielka odezwała się:
-Niedługo przyjdzie Łukasz, a tak mi się nie chce iść!
-Czekaj... No chyba nie zamierzasz iść w tym?! - wydarłam się
-No a czemu nie? Nie będę się dla niego stroić!
-Ależ będziesz! Chodź - Monia pociągnęła ją do jej sypialni - No to zobaczymy co tu masz - razem z Monią zaczeliśmy przebierać w ciuchach, aż w końcu wybraliśmy TO, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę! - krzyknęła Maja z dołu.
-Idź do swojego Romeo - zachichotałam. Pati spojrzała na mnie.
-Jak wrócę, to tak cię wyłaskoczę, że pożałujesz że to powiedziałaś - powiedziała do mnie z złośliwym uśmieszkiem.
-Dobra dobra, jeśli już przestaliście sobie dokuczać, może już mógłbym wziąść moją Julię? - spytał męski głos, prawdopodobnie Łukasza.
-Miejmy to już za sobą - powiedziała Pati i wyszła z pokoju.
-I tak wiem że na mnie leci - powiedział Łukasz z uśmiechem.
-Słyszałam! - krzyknęła Tysia
Chłopak zaśmiał się.
-Słuchajcie, mam tu ze sobą Kacpra, mojego młodszego brata. Możecie go popilnować? W ostatniej chwili dowiedziałem się że opiekunka nie może przyjść.
-Nie ma sprawy.
-Super - powiedział po czym wyszedł z pokoju.
***
-To gdzie chcesz mnie zabrać?
-Na lodowisko.
-A tak naprawdę?
-A tak naprawdę to na prywatne lodowisko. Mój kuzyn, który jest właścicielem, teraz jest w Stanach Zjednoczonych. Ukradłem mu klucze i możemy sobie pojeździć.
-Zaraz zaraz... UKRADŁEŚ mu klucze?
-Tak jakby - uśmiechnął się łobuzersko.
Kiedy weszliśmy do budynku, podał mi łyżwy. Jakoś je ubrałam, ale i tak Łukasz musiał mi pomagać.
-Ej,Łukasz... Ja nigdy jeszcze nie jeździłam na łyżwach - "i teraz tego żałuje" dodała Pati w myślach.
-Wiem.
-A to niby skąd?
-Od twojej drogiej przyjaciółki.
"Monika! Zajebie ją!"
-To idziemy? - spytał
-To idziemy
-Ale musisz mnie trzymać za rękę, bo tam nie ma poręczy czy czegoś podobnego do podtrzymania - uśmiechnął się figlarnie - Dlatego trzymaj mnie za rękę, bo spadniesz na tyłek.
-Jeszcze trochę, a cię pierdolnę.
Zaśmiał się.
-Czekam na to z niecierpliwością. - i znowu zaniósł się śmiechem.
Gdy Pati weszła na lód, próbowała pojechać bez pomocy i natychmiast tego pożałowała, bo, jak to powiedział Łukasz, spadła na tyłek.
-Tak to nigdy się nie nauczysz - i znowu dostał napadu śmiechu. Próbował podnieść, ale w rezultacie sam się przewrócił. Wtedy Tysia też zaczęła się śmiać. Podniósł się i pomógł jej wstać. Później ciągle jeździli, i, o dziwo, Pati musiała przyznać, że nawet nieźle się bawi. Gdy już skończyli jeździć, zdjęli łyżwy i ubrali normalne buty, usłyszeli jak ktoś otwiera drzwi od lodowiska. W drzwiach stanął jakiś 30-letni mężczyzna.
-Co wy tu robicie?!
-Zwiewamy! - krzyknął Łukasz, po czym pociągnął Tysię za rękę.
Szybko wybiegliśmy z lodowiska.
-O co tu chodzi? - spytała Pati z lekkim niepokojem.
-No bo wiesz... to nie był mój kuzyn. Znalazłem klucze i pomyślałem, że zanim je oddam mógłbym z nich skorzystać. Wystarczyło tylko przeciąć kabelki od kamer i wysłać na e-mail ten gościa że ma wyjechać do Tatr, bo tam ma jakieś spotkanie. Tylko nie wiem czemu nie pojechał.
Tysia popatrzyła na niego z niedowierzeniem.
-Czyli chcesz powiedzieć, że włamaliśmy się do prywatnego lodowiska?!
-Noo... Tak
Nie wiadomo czemu, ale Pati zamiast się wściec, roześmiała się.
-Wiesz, że jesteś pierdolnięty w łeb?
Roześmiał się.
-Dobra dobra. Biegnijmy szybciej bo nas dogania.
I biegliśmy, a potem Łukasz wskazał palcem drzewo i powiedział:
-Wdrap się na nie, to nas nie zobaczy.
-Okej
Pati szybko weszła na drzewo i usiadła na gałęzi. To samo zrobił Łukasz.
-Chyba go zgubiliśmy - oznajmił
-To dobrze, bo bym dłużej nie mogła biegać.
-To taką masz kondycję? - spytał z uśmiechem
-A ty na pewno masz lepszą. - powiedziała Tysia z sarkazmem.
-No a nie?
-Nie.
-No się okaże. - zeskoczył z gałęzi i pociągnął Pati za rękę, że spadła z drzewa
-Odbiło ci?! Chciałeś, żebym spadła?
-No... prawie - uśmiechnął się
-Czyli co chcesz zrobić? - spytałam podejrzliwie
-Wziąść cię na barana
-Ooo! Super!
Wziął Tysie na plecy i tak szli, śmiejąc się. Poprowadził Pati do jakiegoś bardzo wysokiego budynku którego jeszcze nie widziała, ale jeszcze bardziej zdziwił ją płaski dach. Łukasz postawił ją na ziemi.
-Co my tu robimy?
-Wejdziemy na samą górę
-Co? Po co?
Uśmiechnął się.
-Zobaczysz
Wejście na samą górę było torturą, ale w końcu Tysia stanęła na dachu.
-O cholera...
Z tego miejsca rozciągał się cudowny widok. Widać było parki, kawiarnie, sklepy, ale też jakieś ścieżki, o których Pati nie miała pojęcia. Niespodziewanie Łukasz złapał ją za rękę i popatrzył w oczy. Było w nich coś innego niż zazwyczaj. Teraz wydawało jej się, że wyglądają jak dwa wielkie oceany, w których mogła się utopić. Łukasz pochylił głowę i złożył na jej ustach słodki pocałunek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz