Gdy przyszłam do domu, nie miałam na nic ochoty. Nagły przypływ melancholii sprawił, że wszystko wydawało się bez sensu. żeby jakoś wyrwać się z tego stanu, zmusiłam się spakować potrzebne rzeczy i pójść na plażę. Powoli zaczęłam pływać to w prawą stronę, to w lewą, gdy zobaczyłam Kamila. "Kurwa!" - pomyślałam. " Chciałam być sama a on tu sobie przyszedł i... cholera, zauważył mnie!" Z bezradnością próbowałam coś wymyślić gdy powoli zbliżał się do mnie.
-Karolina! Ej, Kari! To ja, Kamil
-Musiał mnie pan z kimś pomylić! - krzynełam i szybko zanurkowałam. Okazało się, że jednak za szybko. Woda zaczęła wlewać mi się do ust, rozpaczliwie wymachiwałam rękami i nogami. Oczy zaszły mi mgłą, a płuca paliły niemiłosiernie. Powoli traciłam przytomność, gdy poczułam jak silne ręce wyciągają mnie z wody. Zaczęłam kaszleć i głęboko oddychać. Oczy w końcu też pozwoliły normalnie widzieć.
-Nic ci nie jest? - spytał Kamil
-Chyba nie - odpowiedziałam słabo.
Położył mnie na ręczniku, a tłum gapił się na mnie jak na jakąś kosmitkę. Kamil zauważył to i kazał mi się szybko wytrzeć. Chciałam sama dojść do domu, ale nogi miałam jak z waty. Zrobiłam jeden krok, zachwiałam się i gdyby nie Kamil, upadłabym ciężko na tyłek. Wziął mnie więc na ręce i zaniósł do samochodu.
-Chciałam zostać sama powiedziałam
Powinnam mu dziękować, ale ciągle byłam rozdrażniona.
-Domyśliłem się. Wystarczyło powiedzieć. - po jego twarzy przeszedł grymas bólu - Zimno ci?
-Trochę.
Spojrzał na mnie z troską.
-Właśnie widać.
Przez chwilę jechaliśmy w milczeniu.
-Widziałeś zająca? - spytałam bez entuzjazmu.
-No
-Jak myślisz, dokąd się śpieszył?
-Do pani Zającowej - uśmiechnął się.
-Myślisz, że ona na niego czeka?
-Pewnie tak. W końcu to randka.
-Zakochała się w nim?
Ta rozmowa nabrała większego znaczenia i nie miałam pewności, czy ciągle rozmawiamy o zającu. Ale popatrzył na mnie tak, że rozwiał wszystkie wątpliwości.
-On ma taką nadzieje.
Nachylił się, i już myślałam że mnie pocałuje, gdy nagle ktoś zatrąbił. Szybko odskoczyliśmy od siebie. Zjechaliśmy na drugi pas. On szybko i gwałtownie skręcił.
-Cholera, Kamil! Uważaj trochę!
-Sorki, chyba za bardzo się w ciebie zapatrzyłem - uśmiechnął się, na co też musiałam odpowiedzieć uśmiechem.
Przyjechaliśmy do mojego domu. Spytałam, czy chce zostać na chwilę, ale powiedział, że nie, i poszedł. Wzięłam więc prysznic i ubrałam się w nowe ciuchy. Potem przypomniałam sobie że miałam zadzwonić do tego chłopaka. Nie chciało mi się, ale dziewczyny nie dałyby mi spokoju. Westchnęłam. Pomyślałam, że wystarczy napisać.
*Heej, to ja ta dziewczyna na którą wpadłeś
*Cześć! Karolina, co nie?
*Skąd wiesz?
*Widziałem tą akcję na plaży ;)
Jeszcze tego brakowało!
*Aaaa, a ty nazywasz się...
*Damian
*W takim razie co porabiasz w swoich czterech ścianach?
*A wiesz, różne dziwne rzeczy
*Na przykład?
*Gotuję :D
*To ty umiesz takie rzeczy?
*No ba! Mam to we krwi
*Mało jest takich mężczyzn, co?
*Jasne, ja jestem wyjątkowy :D
*Nie za bardzo sobie pochlebiasz?
*No może trochę...
I tak pisaliśmy dłuuugo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz