środa, 22 maja 2013

Rozdział 1

-Panno Dembi, czy zachce nam pani powiedzieć, o czym tak intensywnie rozmawia z koleżanką?
Pan Wroński jest cholernie wkurwiającym nauczycielem. Czepia się wszystkiego co tylko może, a na mnie to się uwziął. Poczęstowałam go jednak moją dotąd najlepszą wymówką:
-Przepraszam pana, ale tłumaczyłam jej tylko temat.
-To wytłumaczysz na przerwie. Lekcja to nie czas na takie sprawy.
Uśmiechnęłam  się sztucznie.
-Oczywiście.
Nauczyciel zaczął dalej paplać nie wiadomo o czym, a ja z powrotem zajęłam się rozmową z Julką.
-Jeny, ale on jest upierdliwy! - szepnęła po cichu Monia.
-Upierdliwy to mało powiedziane - mruknęłam
I wtedy zadzwonił dzwonek.
-W końcu! - krzyknęła Patka.
-To kiedy pójdziesz po te wywołane zdjęcia? - spytała Monia już na korytarzu.
No tak, zdjęcia... Robiłam fotki aparatem żeby później wysłać je na konkurs. Ale nie za dobrze wyszły, przynajmniej jak na mnie.
-Dzisiaj idę, od razu po ostatnim wykładzie. Wpadniecie wybrać te najlepsze? - spytałam
-Co najlepsze? - spytał Kamil, który do nas dołączył.
-Zdjęcia na konkurs. To co, przyjdziecie?
-Sorry kochana, idziemy razem z Tysią na zakupy.
-Ja przyjdę! - zgłosił się Kamil
-A co ty wiesz o fotografowaniu? - spytałam
- A co one o tym wiedzą?
-Nie muszą wiedzieć, ale co innego ty.
-Jestem gorszy? - spytał z udawanym oburzeniem Kamil
-Oczywiście, bo jesteś facetem - powiedziałam i wszyscy wybuchnęli śmiechem, razem ze mną - jak chcesz, to przyjdź o 17:00
-Świetnie - udobruchany
Po wykładzie poszłam wywołać zdjęcia. Śpieszyłam się, po drodze oglądałam zdjęcia, gdy nagle zderzyłam się z jakimś chłopakiem. Wszystkie zdjęcia wypadły mi z rąk, a jemu jakieś kartki z tekstem.
-Przepraszam. Śpieszyłam się i...
-Nic nie szkodzi - przerwał mi i pomógł pozbierać fotki. Wziął jedno do ręki.
-Musisz mieć świetny aparat
-No bo taki mam! - zaśmiałam się, po czym ja teraz zaczęłam mu pomagać zbierać jego kartki. Spojrzałam na jedną.
-Piszesz?
-Można tak powiedzieć. Dopiero zaczynam. Jestem jeszcze pisarskim żółtodziobem - zaśmiał się - ale szukam już jakiegoś wydawnictwa. Nigdy nic nie wiadomo.
-Na pewno jakieś znajdziesz! Tą historię publikujesz na jakieś stronie?
-A co, chcesz adres?
-Na pewno warto przeczytać! - powiedziałam z nadzieją że da mi ten link, bo w ten sposób znajdę więcej informacji o tym przystojniaku
-Nie ma sprawy - zapisał mi link na ręce - Lecę już, pa!
-Cześć!
I tak oto zaczęła się historia, w której już niedługo będzie cholernie dużo kłopotów.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz