piątek, 14 czerwca 2013

Rozdział 5

Patrycja odebrała Majkę z przedszkola. Właśnie przechodziły obok sklepu z zabawkami, gdy pięciolatka krzynkęła:
-Pati! Ja chcę do tego sklepu! Pójdziemy do niego?
-Nie mamy czasu.
-Ale ja chcę tam iść!
-Nie pójdziemy i koniec kropka - powiedziała Tysia, na co dziewczynka zaczęła tupać nogami, krzyczeć i płakać tak głośno, że ludzie zaczęli się na nich gapić - Majka, cicho! Nie becz! - ale to tylko pogarszało sprawę, bo ona zaczęła jeszcze głośniej wyć - Dobra, dobra, pójdziemy tam tylko bądź cicho! - od razu przestała płakać i zachichotała. Pati westchnęła. Wiedziała że tylko udaje ale nie miała siły się z nią użerać. Weszły do sklepu, a Majka od razu podbiegła do regału z lalkami.
-Cześć, ślicznotko - Patrycja usłyszała za sobą znajomy głos.
-Łukasz! Ja pierdole, śledzisz nas czy co?
-Nie, po prostu twoja siostra powiedziała mi gdzie będziecie.
-CO!? - krzynęła Tysia na cały sklep. Oczywiście ludzie ( znowu ) zaczęli się na nią gapić.
-Trochę ciszej, bo zaraz mi bębenki pękną - uśmiechnął się krzywo.
-Nie możesz znaleść sobie kogoś innego do denerwowania?
-Nie, ty się słodko wściekasz.
-Słodko?
-No pewnie. A tak w ogóle to  chyba się domyślasz po co przyszłem?
-Tak, i odpowiedź brzmi nie! I przestań ciągle o to pytać!
Chłopak wzruszył ramionami i poszedł na tyły sklepu. Zdziwiło to Tysię. Odpuścił? To nawet do niej lepiej.
-Majka, chodź, idziemy.
Pięcioletka podbiegła do niej. Pati otworzyła drzwi, żeby wyjść i... zalały ją strugi deszczu. Szybko zamknęła drzwi.  
- Cholera! - mruknęła Tysia pod nosem. Nie ma szans żeby doszła teraz do domu. A musi się  śpieszyć do klubu fitness! Jeśli teraz nie przyjdzie, wyrzucą ją z zajęć, bo już kilka razy się spóźniła. 
-Czy zechcą panie kupić ode mnie ten parasol? Na pewno będzie teraz wam potrzebny - uśmiechnął  się Łukasz, gdy Pati odwróciła się. 
-Nie mam forsy, panie upierdliwy - powiedziała Tysia z wrednym uśmieszkiem.
-Nie musisz jej mieć. Wystarczy tylko się ze mną umówić - uśmiechnął sie czarująco. Nie ze mną takie numery - pomyślała Pati.
-Nie umówie sie z tobą!
-No to nie dostaniesz parasolki
Majka zaczęła znowu wyć i krzyczeć, że chce do domu. Popatrzyłam przez okno, rozpadało się na dobre. Nie było szans wyjść.
- Dobra, tylko daj ten popieprzony parasol!
-Wcale nie jest popieprzony. Dostałem go od mojego młodszego brata.
-Masz młodszego brata? - spytała Majka, która do tej pory była cicho.
-Tak, zapoznam cię z nim jak chcesz, ok?
-Jeszcze tego brakowało! Nie ma mowy! - krzyknęła Tysia
-Dobra, dobra. Uspokuj sie - teraz on uśmiechnął się wrednie - To co, jutro po ciebie przyjść? O której? Może być ósma?
-Taa. - mruknęła Patka - Daj już ten parasol. Idziemy Maja
-Poczekaj! Jak twój brat ma na imię? - zwróciła się do Łukasza.
-Kacper. A! Patrycja! -  Tysia odwróciła sie - Do zobaczenia na naszej randce. Na pewno nie zapomnisz tego dnia - uśmiechnął się tajemniczo.
I to była prawda - Patrycja tego dnia te zapomni.


1 komentarz:

  1. no w końcu się doczekałam ;)
    BOOOMMBBAA!! nie no ja chcę więcej!

    OdpowiedzUsuń